• 1
    PRODUKTY
    Chcesz poznać moje ulubione suplementy/fitoskładniki niezbędne w zdrowej diecie? - Sprawdź teraz! ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • 2
    POSIŁKI
    Tutaj poczytasz o mojej życiowej filozofii: zero waste, diecie fit, treningach i więcej ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • 3
    PLANOWANIE
    Mam obsesję na punkcie planowania! Chciałabyś zacząć planować swój czas? Poznaj moje najlepsze metody planowania ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
POZNAJMY SIĘ
Witaj!
Jesteś na stronie Zdrowe Inspiracje. Jeśli tutaj trafiłaś/eś to znaczy, że podążasz szlakiem zdrowia, jedzenia i dobrej formy psycho-fizycznej. Być może potrzebujesz wsparcia, a może sama/sam chcesz wspierać innych.

Skontaktuj się z nami, wspólnie ustalimy szczegóły.
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
CZYTAJ WIĘCEJ

Zacznij czytać tutaj

Najnowsze na blogu

W głowie mi się to nie mieści

Wczorajszy dzień, jak zwykle był przepiękny z wyjątkowym zakończeniem. Pojechaliśmy z Andreą do starszej pani, klientki Andrei, która od lat przysyła mi pyszne marmolady, sosy, wszystko robi sama.

Pierwszy raz byłam u niej w domu wczoraj i ucięliśmy sobie pogawędkę.
Pani ma 87 lat i od ponad 14 lat choruje na artretyzm, ale od 14 bierze zastrzyki.

Przez 10 lat brała dwa razy dziennie te zastrzyki, jednak jej organizm przestał w pewnym momencie wytrzymywać tę chemię i pojawiły się efekty uboczne w postaci alergii i innych nieprzyjemnych historii.

Cztery lata temu lekarz stwierdził, że musi brać inne zastrzyki, takie "długopisy", które robi sobie sama i są tylko 4. Co niedzielę zastrzyk.

Te cztery „długopisy" kosztują €1900. Pani stwierdziła, że nie może sobie pozwolić na takie drogie zastrzyki i lekarz pomógł jej załatwić comiesięczny zakup przez prowincję i teraz od czterech lat co miesiąc za same cztery zastrzyki płaci €1638,40. (Tysiąc sześćset trzydzieści osiem euro, czterdzieści centymów).

Zastrzyki utrzymują status quo. Nie leczą. W sobotę bóle są już dość mocne i w niedzielę zastrzyk uśmierza wszystkie objawy na kolejny tydzień.

Pani opowiadała mi, że podczas pierwszej wizyty lekarz stwierdził, że taka jej uroda i musi się przyzwyczaić do życia z artretyzmem.

Wiadomo nie od dziś, że artretyzm to pierwszy krzyk i bunt organizmu na to, co dzieje się w jelitach i jest wyleczalny.

Gdyby ta pani zechciała poszukać wiedzy sama, a nie zrzucała odpowiedzialność na lekarza za swoje zdrowie i życie, jego jakość byłaby bardzo wysoka, a w portfelu miałaby o €1600 więcej na rzeczy bardziej pożyteczne.

Farmacja jest jak kościół. Bazuje na ślepej wierze ludzi, a nie potrafi wyleczyć żadnej choroby, bo nie zna genezy. Opiera się na hipotezach.

W kościele kupuje się odpuszczenie grzechów, u lekarza życie w formie wegetacji.

Organizm człowieka to doskonała maszyna, która dużo wytrzymuje. Do tego dodajmy jeszcze wolę życia i mamy niezniszczalny twór ludzki, który można traktować chemioterapią, radioterapią, radioaktywnymi kontrastami czy usg od poczęcia.

Sama chemioterapia ma tylko 2% wyleczalności i te 2% to nie jest zasługa chemii, ale właśnie tej żywotności i siły organizmu biologicznego. Żywych komórek plus dusza i własny plan na planecie Ziemia.

I potem słyszysz, jak ktoś mówi, że gdyby nie chemioterapia, już by go nie było.
Po pierwsze skąd ten ktoś wie, czy jego życie nie byłoby lepsze, gdyby pozbył się samego strachu, co by było?
Po drugie, tylko dzięki woli życia i silnemu organizmowi jest w stanie zwalczyć i chemię i chorobę.

Człowiek po usłyszeniu wyroku od lekarza ma tylko dwa wyjścia. Poddać się lub nie. Ci, co się poddają, umierają, a jest ich o wiele więcej. Strach zbiera ogromne żniwo.

Ci, którzy mają niedokończone sprawy i marzenia, postanawiają przeżyć za wszelką cenę. I oni korzystają z własnych zasobów, które każdy z nas ma!

Co robi organizm? W pierwszej kolejności upycha toksyny we włosach. Włosy nie są niezbędne do życia. Mogą wypaść. Następnie walczy jak lew z wszechobecną chemią i usuwa ją.
Raka nie ma w tym czasie, rak to symptom, a nie choroba przede wszystkim, wiec już sam fakt podawania trucizny, jaką jest chemia na nieistniejącą chorobę, jest ludobójstwem i eksperymentowaniem na ludziach.
Ok, może innym razem to rozwinę...

Co mnie najbardziej zadziwia, to to, że ludzie nie zastanawiają się w ogóle nad takim oczywistym faktem: jak to jest, że podający chemię używa gumowych rękawic i zabezpiecza się przed oparzeniami, ale ten sam chemiczny płyn wpuszcza do ludzkich żył?

Dlaczego więc cała ta procedura. Nie byłoby łatwiej wypić? Nie? Bo można się otruć czy jak?

Dlaczego kupujemy płyn do płukania jamy ustnej, ale nie wolno go połknąć? Czy w jamie ustnej nie ma żywej tkanki? Dopiero w przełyku? To, po co mamy przeżuwać każdy kęs około 30 razy? Nie lepiej włożyć rurę do gardła, ominąć jamę ustną? Bo po co ona jest, spełnia jakąś ważną funkcję? Naprawdę? Już w jamie ustnej zaczyna się proces trawienia? Niemożliwe!!!

Trawimy płyn do płukania, którego nie wolno połykać!

Dlaczego to wszystko jest tak oczywiste, mamy to na nosie i nie widzimy? A może nie chcemy widzieć?

Dlaczego człowiek myśli, że lekarz uratuje mu życie? Dlaczego wierzy, że przyszedł na ten świat po to, aby ktoś za niego wynosił brudy z jego życia?

Dlaczego człowiek tak panicznie boi się odpowiedzialności za własne słowa, myśli i czyny, że jest w stanie zapłacić każde pieniądze za to, by odsunąć to od siebie.

Pani, u której wczoraj byłam, robi sobie zastrzyki od 14 lat. Przez cztery lata oddała big farmie €78,643.20. Prawie osiemdziesiąt tysięcy euro!

Zamiast zadbać o zdrowe jedzenie, a 80 tys. miałaby w kieszeni.
I teraz... ile takich ludzi jest w każdym mieście, kraju, kontynencie, którzy wierzą białemu kitlowi i oddają swoją krwawicę, zamiast żyć życiem szczęśliwego dziecka Stwórcy?

Pani mówi mi, że jeśli nie weźmie zastrzyku, wszystko wraca i się pogarsza, więc ona woli stan podtrzymywania życia. Ona nie chce wiedzieć, że jest inne rozwiązanie. Nie chce i każdy, kto rezygnuje z własnej edukacji to samobójca. To skazaniec z własnej woli.

Rozpacz mnie wczoraj ogarnęła. Nie mówiłam nic o zdrowym jedzeniu. Pani wyjęła z lodówki swoje zastrzyki i z taką dumą mi je pokazała. Dała mi ulotki tego specyfiku do domu, żebym sobie przeczytała, że może mi się przydadzą. Była taka szczęśliwa, że ma te zastrzyki i poleca je każdemu, kogo coś boli.

I to jest to, o czym ostatnio pisałam. Totalny brak świadomości i wiedzy, czym jest nasze ciało. Cenniejszy jest samochód, do którego wlewamy najlepsze paliwo, ale w jelita pakujemy najgorszy syf i trucizny.

Nie muszę chyba mówić, że dobry lekarz to taki, któremu się odbiera prawo do wykonywania zawodu i stawia przed komisją za chęć przywracania ludziom zdrowia. I ja słucham takich lekarzy, jeśli już słucham.

Wyleczony pacjent przestaje być klientem. To chyba jest oczywiste.